Trypolitania i Fezzan 2010 – cz. 1

Zimowy marazm, nieciekawa pogoda za oknem i wciąż żywy konflikt domowy w Libii, który uniemożliwia wielu ludziom – w tym misjom archeologicznym – wjazd do tego kraju, skłoniły mnie do przygotowania dla naszych czytelników swoistej podróży po tym pięknym i wyjątkowym kraju.

W lutym 2010 roku, wraz z prof. Tadeuszem Sarnowskim, jego żoną, Ludmiłą Kovalevską, dr Krzystofem Domżalskim oraz moją narzeczoną, Joanną Balcerzak, wybraliśmy się na prywatną eskapadę, aby zwiedzić Libię, a konkretniej jej zachodnią i południową część.

Na początek trochę geografii i historii (źródło: Wikipedia).

Libia (za: Wikimedia Commons)

Libia jest państwem położonym w Afryce północnej, nad zatoką Wielka Syrta na morzu Śródziemnym. Większość powierzchni kraju zajmują pustynie i półpustynie, z gdzieniegdzie występującymi oazami. Libia w obecnych granicach zajmuje powierzchnię prawie 1 mln 800 tys. km² (dla porównania Polska – nieco ponad 312 tys.  km²), lecz na całej jej powierzchni żyje zaledwie około 6 mln ludzi (dla porównania Polska – niemal 40 mln obywateli). W związku z tym Libia jest jednym z krajów o najniższym współczynniku gęstości zaludnienia na świecie (228 pozycja z 241 sklasyfikowanych krajów Świata z wynikiem 3,5 osoby na 1  km²).

Libia współcześnie dzieli się na trzy regiony administracyjno-geograficzne, który to podział również wywodzi się z czasów historycznych. Są to Trypolitania (północny zachód), Cyrenajka (wschodnia część kraju) oraz Fezzan (na południowym zachodzie). Libia graniczy (zgodnie z ruchem wskazówek zegara) z Egiptem, Sudanem, Czadem, Nigrem, Algierią i Tunezją.

Większość populacji Libii stanowią arabowie (ponad 80%), jednak wewnątrz kontynentu spotkać można bardzo dużo ludności berberyjskiej, oraz napływowej – z ościennych państw „czarnej Afryki” – czadyjczyków, nigryjczyków, sudańczyków. W większości są to jednak nielegalni imigranci, stąd niezawsze są uwzględniani w statystykach.

Do wiosny 2011 roku kraj był rządzony przez dyktatora, płk. Muammara Al-Kaddafiego, a specyficzny ustrój zwany był wówczas „Dżamahiriją”. W wyniku wojny domowej, powołany został rząd tymczasowy, a ustrój kraju został przekształcony w republikę demokratyczną, jednak tworzenie odpowiedniego aparatu władzy nie zostało jeszcze zakończone.

Nasza wyprawa została zorganizowana mniej więcej na rok przed wybuchem rewolucji w Libii. Założeniem było podążanie śladami imperium rzymskiego na terenie Trypolitanii oraz Fezzanu.

Z uwagi na spore utrudnienia dla niezorganizowanych grup turystycznych, podzieliliśmy naszą wyprawę na dwa główne etapy: Etap pierwszy, wewnątrzkontynentalny, podczas którego podróżowaliśmy busem z kierowcą oraz lokalnym przewodnikiem, oraz Etap drugi – „brzegowy”, gdzie poruszaliśmy się wynajętym samochodem, głównie wzdłuż  linii brzegowej, zwiedzając co ciekawsze stanowiska archeologiczne – również te mniej popularne.

 Podróż

Najtańszym wówczas sposobem dostania się do Trypolisu był lot libijskimi liniami lotniczymi Libyan Airlines z Rzymu. Korzystając z konieczności pojawienia się w Wiecznym Mieście, postanowiliśmy również tam przedłużyć sobie pobyt i urządzić małą wycieczkę. Zieleń obecna tam na każdym kroku i relatywnie wysokie – w porównaniu do krajowych – temperatury, panujące wówczas w Rzymie były przyjemną odmianą od naszej szarej, zimnej, polskiej rzeczywistości.

Tuż przed wylotem z Katowic… Zimno!

Wieczne miasto Rzym

Muzea Watykańskie

Urokliwe uliczki Watykanu

 Fiat 500 zaparkowany w ciasnej uliczce, to w Rzymie częsty (i jakże piękny) widok

Budynek, którego nie trzeba nikomu przedstawiać

 W Rzymie historia znajduje się na każdym kroku

Circus Maximus

 Termy Karakalli

Po krótkim, acz intensywnym pobycie w Rzymie, nadszedł czas na danie główne: Libię. W dalszym ciągu, naszym głównym celem było zwiedzanie pozostałości rzymskich, aczkolwiek wiedzieliśmy, że Libia ma do zaoferowania dużo więcej. Nie rozczarowaliśmy się.

Libia zimą jest całkiem zieloną krainą – tu podejście do lądowania w Trypolisie

Nasz pobyt zaczęliśmy od spędzenia (poniekąd z musu) kilku dni w stolicy Libii, Trypolisie. Musieliśmy załatwić tam różnego rodzaju sprawy administracyjne związane chociażby z dalszym przebiegiem naszej wycieczki, a przy okazji poznaliśmy lepiej miasto.

Łuk triumfalny Marka Aureliusza, to jedna z niewielu pozostałości archeologicznych w Trypolisie, po rzymskim mieście Oea

 Jedna z wąskich uliczek Trypolitańskiej mediny

 Medina nocą – swoista orgia rozmaitych smaków, zapachów, kolorów i dźwięków

Po załatwieniu wszystkich czynności związanych z naszą podróżą, ruszyliśmy w drogę. Do Trypolisu jeszcze wrócimy, jednak najpierw zobaczymy jak wygląda południe kraju. Jak wspominałem, zostaliśmy niejako zmuszeni do wynajęcia busa wraz z kierowcą i przewodnikiem. Początkowo żałowaliśmy, gdyż wiedzieliśmy, że nie będziemy tak swobodni, jak jadąc samodzielnie, jednak już niebawem okazało się, że nie była to zła decyzja. W ciągu dnia pokonywaliśmy ogromne dystanse, a jak się okazało, odtwarzacz MP3, lub profesor Sarnowski czytający na głos przewodnik archeologiczny po Trypolitanii, to niezbędne umilacze czasu, dla na wskroś monotonnego pejzażu migającego za oknem czasami nawet przez kilka godzin bez przerwy pomiędzy kolejnymi przystankami naszej podróży.

 Na północy kraju za oknem jeszcze trochę zieleni…

…jednak im dalej na południe…

…tym piachu coraz więcej…

…a droga coraz bardziej monotonna.

Pierwszym ważnym przystankiem na trasie naszej podróży był rzymski fort limesowy w Bu Njem ( Google Maps ). Fort został przebadany wykopaliskowo, jednak luźny piach toczony przez silne, pustynne wiatry zasypał go w kilka lat w takim stopniu, że w niektórych miejscach ciężko domyśleć się, iż jego pozostałości zostały odkryte. Niemniej jednak ruiny do połowy zagrzebane w piasku, wywołują niesamowite wrażenie. Jest to typowo filmowy, romantyczny wręcz krajobraz. Wszyscy adepci archeologii zapewne właśnie w ten sposób wyobrażają sobie swój przyszły zawód.

Fort w Bu Njem wraz z naszpikowaną pozostałościami archeologicznymi okolicą na zdjęciu satelitarnym

 Forty, które zwiedzaliśmy charakteryzowały bramy o ściętych narożnikach, oraz to, że były budowane na planie „karty do gry”. Na zdjęciu od prawej Asia Balcerzak, prof. Sarnowski i pani Ludmiła Kowalewska

 Romantyczny krajobraz archeologiczny z ruinami, których nie udało się wydrzeć pustynii

Specyfiką trasy którą obraliśmy, było małe natężenie miejsc do zwiedzania na naszej marszrucie. Po krótkiej wizycie w Bu Njem (Abu Nujaym), ruszyliśmy w dalszą drogę. Cel: Al Houn i nocleg. Dystans całkowity tego dnia: prawie 650 km. Na szczęście w Libii tania jest benzyna.

 Dalej na południe zieleń spotyka się w oazach

 W miastach południa można spotkać również czarnoskórych imigrantów – ta grupka to najemnicy, czekający na zleceniodawców

 Czołg na lawecie. Któż mógł przypuszczać, że mniej więcej rok później sytuacja w Libii tak się odmieni?

 Docieramy do Al Houn. Na zdjęciu dr K. Domżalski

W Al Houn chciałbym zakończyć pierwszą część naszej podróży po Libii i jednocześnie zaprosić na kolejne odsłony już niebawem! A czeka nas wiele emocji, m.in.:

  • herbatka w Al Houn
  • wizyta w stolicy państwa Garamantów
  • prześliczna, malownicza medina Ghadamesu
  • wizyta w kolejnych fortach rzymskich
  • spektakularnie położona willa w Ain Sharshara
  • wielbłądy na drodze
  • Garbus Kaddafiego
  • Sztandarowe stanowiska Libii, czyli Leptis Magna i Sabratha
  • oraz wiele wiele innych!

Zapraszam do śledzenia dalszego ciągu podróży!

Michał Pisz

Odpowiedzi: 3 to “Trypolitania i Fezzan 2010 – cz. 1”

  1. Its such as you read my thoughts! You appear to grasp a lot about this, like you wrote the ebook in it or something. I think that you could do with some p.c. to pressure the message house a little bit, but instead of that, that is excellent blog. A great read. I will certainly be back.

  2. I really like what you guys are usually up too. Such clever work and exposure!
    Keep up the terrific works guys I’ve included you guys to our blogroll.

  3. CBT is the only format in which tthe test is offered bbut iff requested at
    the time of application, certain accokmmodations inn accordance with the Americans with Disabilities Acct (ADA) can be made foor
    specific candidates. The financial reports may include
    profit-and-loss statements and expense reports. The skills
    you acwuire in your training to become a CPA will give you confidence in yourself
    and your newfound abilities.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: