Studencie, płać i płacz… i potem znowu płać

W intranecie IAUW pojawiła się informacja, że Instytut nie posiada funduszy na prowadzenie obowiązkowych praktyk terenowych (wykopalisk i badań powierzchniowych)… Warto w tym momencie zadać kilka pytań:

1) Jeżeli Instytut nie ma finansowych możliwości prowadzenia zajęć programowych, czy w związku z tym czesne ulegnie zmniejszeniu?

2) Czy w związku z brakiem funduszy zajęcia terenowe będą dalej obowiązkowe?

3) Jeżeli tak, czy studenci będą musieli pokrywać koszty z własnej kieszeni?

Rozumiem, że opłata za uczestnictwo we wszystkich programowych zajęciach jest zawarta w czesnym. Czy można wymagać od ludzi, żeby płacili za daną usługę podwójnie?

10. 01. 2011

Szanowni Państwo,

ze względu na sytuację finansową naszego Instytutu Dyrekcja jest zmuszona poinformować, że w roku 2011:

1. IA jest w stanie wyasygnować środki na tzw. ryczałt na noclegi w wysokości 207 zł na studenta wyłącznie na wiosenne powierzchniówki (na wykopaliska i jesiennie powierzchniówki nie ma środków)

2. zgodnie z „Zasadami odbywania praktyk w formie ćwiczeń terenowych” studenci roku pierwszego będą kierowani na wykopaliska przez Dyrektora ds. Studenckich IA;

Dyrekcja IA

za pomocą Intranet – Instytut Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Odpowiedzi: 33 to “Studencie, płać i płacz… i potem znowu płać”

  1. Ja się zastanawiam również, jak ma się sytuacja od strony prawnej. Niedawno na Wod.o.Locie ukazał się artykuł o BHP i tam autor pisał:

    „Na praktykach studenci muszą najczęściej sami zapewnić sobie środki ochrony oraz odzież i obuwie robocze. Ustawowo przypada im w takim przypadku ekwiwalent pieniężny za zużycie własnego ubrania (art. 2377 § 4) [1]”
    -Ustawa Kodeks pracy z dnia 26 czerwca 1974r (DzU z 1998 r., nr 21 ze zm.) , stan prawny na dzień 20 stycznia 2010 r.

    Zastanawiam się jak jest relacja tego przepisu do „Regulaminu Praktyk w IAUW”, gdzie jest informacja o nie zwracaniu studentom kosztów związanych z odbywaniem praktyk. Bo skoro student ma w tym roku ponieść koszty:

    -dojazdu
    -wyżywienia
    -wody (organizator praktyk też jest zobowiązany do zapewnienia tego, ale jak nie ma pieniędzy to rozumiem, że nie ma pieniędzy na wszystko)
    -zakwaterowania
    -ubrań roboczych
    -prania (ewentualnego x) )

    ta ja tu widzę łamanie przepisów ustawy. Ale nie jestem prawnikiem.
    Innym aspektem jest zniechęcanie do studiów. Czesne 5280 za rok wieczorowych samo w sobie nie zachęca do studiowania, więc sądzę, że IAUW wpadło w ślepy zaułek absurdalnego podwyższania opłat na łatanie powiększającego się deficytu. Może w końcu czas na zmiany? Likwidacje etatów, zawężanie i konkretyzowanie bloków, reorganizację działających struktur pod kątem zwiększenia wydajności i zmniejszenia marnowania czasu i środków. Skoro konserwatywnego nastawienia do utrzymywania status quo nie udało się mienić drogą wyboru innych władz instytutu, to być może dopiero ciężka zapaść finansowa otworzy w IAUW oczy i pozwoli na zmiany.

  2. Żałosne… ciekawe, czy zmaleją też zarobki kadry…

  3. Podobno u źródeł problemu finansowego leży nieudana tegoroczna rekrutacja. W tym roku studia rozpoczęło mniej więcej 70 osób (czyli ponad 50% mniej niż w poprzednich latach). Myślę, że można to wiązać chociażby ze zniesieniem obowiązkowej służby wojskowej (taka jest moja teoria przynajmniej).

    Warto więc się zastanowić czemu obecny program nie zachęca ludzi do studiowania archeologii i jak można ofertę IAUW unowocześnić.

    Po prostu w dzisiejszych czasach to nie „student przychodzi do łaskawej uczelni” tylko jest na odwrót – dobre uczelnie same szukają wybitnych ludzi i zachęcają ich podjęcia studiów odpowiednio wysokimi stypendiami.

    Inne uczelnie, którym zależy na masowej rekrutacji reklamują się gdzie tylko się da i kuszą potencjalnych studentów różnymi bonusami, nie koniecznie związanymi z programem studiów (np archeologia kusiła do tej pory chociażby ciekawym, łatwymi tokiem studiów, które pozwalały wymigać się od wojska).

    • Szpadlyfikator Says:

      Tak, a czy ktoś się zastanawiał czy naprawdę w Polsce jest pracy dla 150 archeologów rocznie (tylko w Warszawie nie licząc Uksfordu)??????

      W Polsce jest bardzo duży rynek archeologiczny porównując do innych krajów, ale pracy jest o wieeeeeeeeeeele mniej. Ludzie wolą studiować coś co stopniu zagwarantuje prace. Obecnie po ukonczeniu studiow wiekszosc absolwentow idzie… na inne studia, ktore zapewnia zatrudnienie. Czasem mam wrazenie ze wladze uczelni nie sa zbyt mocno obsadzone w rzeczywistosci

      • Szeliniak Says:

        A postaw się na moim miejscu: absolwenta leśnictwa.
        Tryb dzienny-150 osób
        Tryb zaoczny- ok 150 osób
        Zatrudnionych w PGL Lasy Państwowe- ok 20 tysięcy osób.
        Czy w ciągu roku to przedsiębiorstwo jest w stanie wchłonąć tą liczbę absolwentów??

        PS. Zapomniałęm dodać, ze Lesnictwo jest na SGGW w Warszawie, AR w Krakowie i UP w Pozaniu!

      • No to nie jest jeszcze tak zle, rocznie konczy wiecej archeologow, a miejsc jest zdecydowanie mniej.

    • Zapomniałeś o loterii wydatków. Pracownia komputerowa zakupuje 3 skanery laserowe, które jako gadżety nie są udostępniane.

      Ogólnie jest tyle zaniedba, że IA to organizacyjny kolos na glinianych nogach. Kradzieże zdarzają się non stop, portiernia albo jest pijana albo ogląda kiepskich z laptopa – wyjątkiem jest Pan Waldek.
      Biblioteka to to organizacyjny syf, na który szkoda mi nawet słów, ale co tam. Śpiące kobiety które nigdy „nic nie wiedzą bo są tylko od pradziejów/plotkowania” traktujące studenta jako wroga (pozdrowienia dla pani kierowniczki). Ze skanera nie można skorzystać bo można skanować publikacje tylko w całości. Szerokie niepraktyczne krzesła zabierają zbędne miejsce. Xerować nie wolno, chyba że ma się magiczne przyzwolenie albo jest się stażystą (ciekawe ile by zarobiła biblioteka rocznie gdyby na miejscu funkcjonowało płatne xero). Prace magisterskie i licencjackie nie były aktualizowane chyba od 3 lat.
      Sekretariaty traktują człowieka, wróć – studenta jak wroga. Jest to o tyle dziwne, iż w dziekanacie i kwesturze jest milsza atmosfera.
      Nie mówiąc już o zatłoczonej kafejce gdzie studiujący archeologię nie mogą znaleźć miejsca bo jest bydło z orientalistyki, historii i prawa. A i tak jest coraz drożej i porcje mniejsze.

  4. Ja ci powiem, że z tym wojskiem to nie tyle teoria co fakt. Gdy pobór jeszcze obowiązywał na dzienne dostawali się ci, którzy zdali egzamin wstępny (skasowany bodajże w 2006r) a na wieczorowe brano tyle osób ile się zgłosiło. A że czesne wynosiło na początku lat 00′ poniżej 2 tysiące za semestr szedł kto mógł, bo w sekretariacie nie robiono problemów z limitem. Znam parę osób, które w 2004r „dostały się” na wieczorowe już we wrześniu, mimo, że rekrutację kończono na początku października. Ilość osób, które chciały zostać archeologami i które to faktycznie interesowało pozostaje tajemnicą – trzeba by sporządzić statystykę obronionych prac po cyklu 3- i 5-letnim w stosunku do ilości osób zaczynających studia na początku cyklu.

    Co nie pozostaje też faktem – studia w IA są mało interesujące, co widać po ofercie dydaktycznej. Część zajęć powtarza się w cyklu 3 letniej rotacji nazw. Istnieje 15 bloków tematycznych, które można wybrać na II roku, z których tylko jeden – stworzony rok? temu – dotyczy „nowoczesnych” technik na polu badań archeologicznych (w cudzysłowiu, ponieważ techniki te stosowane są powszechnie na tzw. zachodzie). Mentalność części grona profesorskiego pięknie ilustruje sytuacja z sesji sprawozdawczej, gdzie jeden z profesorów podczas wykładu o badaniach LIDARem zakrzyknął „A co to jest ten LIDAR?”. Zajęcia z „Metod pozyskiwania i przetwarzania informacji” to dowcip.

    • Osobiście uważam, że nasz program studiów jest stosunkowo najlepszy, porównując go do innych uczelni. Do niedawna była duża dowolność i wybór w zajęciach. Aczkolwiek od jakiegoś czasu zajęć jest coraz mniej. Absurdem jest trochę to, że wymagane są zajęcia tematyczne do bloku (np 2 monografy), gdy nie jest prowadzony nawet jeden! Trzeba chodzić na inne…

      • Jeszcze jedno – zajęcia z „Metod pozyskiwania i przetwarzani informacji” są bardzo przydatne (szczególnie chodzi mi tutaj o ćwiczenia) i powinno ich być więcej! Jednak bardzo one tracą na jakości ze względu na to, że prowdzący dosłownie od 9 do 18 prowadzi zajęcia dla 20 osobowych grup gdy komputerów w sali jest mniej. Ciężko mu po prostu rzetelnie przekazać wiedzę gdy każdy z jego kursantów przedstawia inny poziom zaawansowania… No … może teraz skoro tak mało osób się dostało to będzie mu trochę łatwiej😀

      • Z monografami jest to faktycznie absurd. Chcąc zapisać się na inne zajęcia, które mnie interesowały usłyszałem – zamiast monografów nie będących zupełnie moją dziedziną – że „trudno” i że „trzeba poszerzać zainteresowania”. I tak z musu chodzę na coś co zdam na zasadzie 3xZ i co mnie nie interesuje.

    • Dobrze, że spytał – to znaczy że go to zaciekawiło.

      • Anka Kijanka Says:

        Tak, a potem podsumował dyskusję o nowych technologiach mówiąc, że „i tak szpadel prawdę wam powie”. Siedziałam obok.

      • Moze chodzilo mu o cos innego – jakas wyrocznia byc moze?

  5. Co do „dowcipu” chodziło mi właśnie o organizację. Oby więcej takich ćwiczeń. Może w ramach Wod.o.Lotu zaczniemy jakiś cykl spotkań z GISu albo grafiki wektorowej.

  6. IA nie może być traktowany i traktować sie jak dajmy na to polonistyka. Wiadomo że ze względu na specyfikę potrzebna jest kasa. A ta jak jest jest rozwalana na skanery, nie dość że wcale nie najlepsze, do tego służące jako stolik na papierzyska dla kochanych pracowników komputerowni. jak dla mnie studentów jest w sam raz, albo nawet jeszcze za dużo … zastanawia mnie fakt, że zatrudnia się ciągle nowych pracowników od czapy kosztem studenta a wcale z korzyścią – nie ma dodatkowych ciekawych zajęć a jest ich wręcz mniej. już nawet nie chce mi się rozwodzić nad biblioteką, która nic nie robi i nic nie daje od siebie a pracuje tam 5-6 osób plus studenci odrabiający opłaty (o zgrozo!!!)
    nie chce mi się rozwodzić nad nieudolnością ojców dyrektorów
    nad tym ile problemów było przy organizacji małej konferencji numizmatycznej, jednodniowej – ergo nie wspiera się inicjatyw studenckich!
    aha i zgadzam się z Piotrkiem że zajęcia z technik są potrzebne i fajne, tylko to taki sam pic na wodę jak całe te zajęcia z BHP. jak w ciągu 4 spotkań, pracując po 2-3 osoby na jednym komputerze można ogarnąć autocada??
    mogłabym tak pisać i pisać ….

    • Może trzeba spisać. I niech samorząd przedstawi Radzie Wydziału/Instytutu/komukolwiek. W końcu od tego jest.

      • Właśnie chciałem to zaproponować. Spiszmy postulaty. Żeby nie było, że tylko marudzimy.

    • Chciałbym uzupełnić kilka rzeczy, które napisałaś.

      1) Skanery – nie można tutaj obwiniać ich zakup na zły stan finansów bo (nie mam 100% pewności) były zakupione z zewnętrznego źródła. Jest to olbrzymi krok do przodu jeżeli chodzi o warszawską archeologie. Nie mniej jednak szkoda, że ten sprzęt nie został w żaden sposób zintegrowany z programem nauczania. Człowiek, który potrafi skanować i obrabiać dane ma umiejętności, które niewątpliwie przydadzą mu się nie tylko w archeologii – ergo ma umiejetnosci zawodowe ktore pozwalaj mu funkcjonowac na rynku pracy. Solidna obrobka danych (a nie dzialanie na automacie) jest bardzo dochodowym i czasochlonnym zajeciem

      2) Biblioteka – no jest zdecydowanie nie do życia. Jest tam krótko mówiąc niesympatycznie, jest otwarta w śmiesznych godzinach i ciągle braki. Na szczęście jest alternatywa w postaci biblioteki IAiE, którą bardzo polecam.

      3) Autocad – nie da się tego ogarnąć pracując tak jak to obecnie wygląda. Jedni dopiero uczą się gdzie jest opcja „save” a drudzy chcą już iść dalej. Sam się trochę uczę, ale nie jest to proste bo wszystkie poradniki, helpy i tutoriale są raczej mało przydatne do pracy archeologicznej

  7. Kochani, najlepsze jest to, że na każdej Radzie Instututu, jeśli zabieram głos, to większość w/w postulatów przedkładam Radzie. Zwykle całym podsumowaniem mojego wystąpienia są pobłażliwe uśmiechy, albo pomruki oburzenia, kiedy powiem, że np. metody nieinwazyjne są bardziej przyszłościowe od zapinek i ceramiki…

    Ale czekam na listę postulatów – najlepiej z podpisami, z takim konkretem możemy już walczyć!

    • @Piszu
      Może uważają, że jesteś odosobnionym przypadkiem? Może pora jakoś pokazać, że wiele osób myśli podobnie? Może jak zaatakujemy ich bardzo konkretnie przemyślanymi „postulatami” i sensowny sposób je przełożymy to da drobny impuls ku zmianom – bo znając realia ciężko będzie coś zmienic, ale nie próbując nie dowiemy się.

  8. jeszcze ad vocem do opłat: tuż za prawem, jesteśmy najprawdopodobniej NAJDROŻSZĄ jednostką, jeśli chodzi o opłaty za studia.
    Komentarz dopiszcie sami, bo nie chcę pisać wulgaryzmów w sieci

  9. Operacja Czarny Szpadel Says:

    Nadchodzi rewolucja! Czas zmieść średniowieczny system!

    Walk like an Egyptian!

    • Frans Says:

      Pracowałem trochę w naszej bibliotece, więc wrzucę swoje trzy grosze.
      Sytuacja w niej jest jeszcze gorsza niż widać z perspektywy użytkownika. Jest to istna stajnia Augiasza.
      Do tej pory tak naprawdę nie udało się scalić biblioteki pradziejowej i śródziemnomorskiej.
      Znajdowałem w przypadkowych miejscach tak dużą ilość różnych publikacji, że naprawdę nie mam pomysłu jak można by zaprowadzić tam porządek. To są poprostu lata zaniedbań (dekady?). Książki nie odłożone na miejsce, pożyczone i nie oddawane, zalegające przez lata u pracowników… Bez góry pieniędzy i kompetentnych ludzi nie da się tam wiele zrobić. Pani kierowniczka ma dobre chęci, ale niestety zajmuje się przede wszystkim sporządzaniem statystyk, wypełnianiem kwitów etc.
      Chociaż parę rzeczy nawet przy obecnych środkach dałoby się zrobić, np. porządną bazę zeskanowanych publikacji, zamiast folderu z dowolnie ponazywanymi plikami.

      • no tak myślałam, że książki są tylko jest burdel.
        ale kurcze jak to się nie da zrobić ? przecież tam pracuje z 5-6 osób, plus studenci. można ogarnąć staże od nas, z bibliotekoznawstwa i zaprzęgać do pracy.

  10. Znalazłem wczoraj w gazecie „Uniwersytet” nr. 2 (165) Luty 2011

    „Fundusz Innowacji Dydaktycznych

    10 stycznia rozstrzygnięto konkurs Funduszu Innowacji Dydaktycznych, który ma na celu wyłonienie i dofinansowanie projektów uczelnianych, które wpływają na zwiększenie atrakcyjności Uniwersytetu Warszawskiego pod względem dydaktycznym.
    Komisja konkursowa nagrodziła 14 projektów, pochodzących z wydziałów: Fizyki, Chemii, Psychologii, Prawa i Administracji, Historycznego i Biologii. Dzięki finansowemu wsparciu w wysokości blisko 715 tys. zł możliwe będzie m.in. zorganizowanie na WPiA warsztatu o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, wprowadzenie zajęć internetowych w technice e-learningu dla studentów w Instytucie Archeologii, a także zorganizowanie ćwiczeń laboratoryjnych dotyczących spektroskopii Mossbauera na Wydziale Chemii.”

    Ktoś coś wie na temat rzeczonego e-learningu w IAUW?

  11. […] licznym artykułom o przeszłości Warszawy. Najgoręcej komentowanym wpis traktował o trudnej sytuacji finansowej IA UW i jej planach dalszego obciążenia (potocznie zwanego dojeniem) […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: