Bezpieczeństwo i higiena pracy na praktykach archeologicznych

W Polsce działa kilkanaście dużych jednostek akademickich kształcących młodych ludzi w dziedzinie archeologii, a co pewien czas uruchamiane są kolejne studia w tym kierunku na kolejnych uczelniach. Szacując, że naukę na I roku na jednej uczelni rozpoczyna ok. 100 studentów rocznie, którzy co roku muszą odbyć praktyki wykopaliskowe, otrzymujemy liczbę przynajmniej 3 tysięcy studentów lat I-III (studia licencjackie) biorących udział w praktykach w kraju i zagranicą.

„Kursy” bhp na studiach archeologicznych, o ile w ogóle są przeprowadzane, ograniczają się do krótkiej rozmowy ze studentami I roku, najczęściej przy okazji inauguracji studiów. Są wtedy przedstawiane ogólne zasady, bądź opowiadane historie o wypadkach – co w oczywisty sposób nie ma większego wpływu na praktyczne bezpieczeństwo pracy w tak skomplikowanej dziedzinie, jaką jest archeologia.

Częstą praktyką jest kilkuminutowe instruowanie przez nich studentów na stanowisku archeologicznym, w momencie rozpoczynania praktyk. Taki „kurs” ogranicza się zazwyczaj do kilku uwag, na przykład: ”uważajcie jak machacie łopatą, żeby nie trafić kolegi i nie zniszczyć zabytków”. Lub: „nie wpadnijcie z taczką do wykopu”. Tendencja jest taka, że większą wagę przykłada się do ochrony eksplorowanej materii archeologicznej niż zdrowia praktykantów. A prawie całkowity brak kontroli ze strony upoważnionych instytucji prowadzi do utrzymywania stanu niewiedzy o prawach i obowiązkach wynikających z Kodeksu pracy, a w konsekwencji do narastania liczby patologii.

W zawodzie archeologa mamy do czynienia z dwoma głównymi kategoriami zagrożeń – urazami fizycznymi oraz zagrożeniami biologicznymi. Pierwsze wynikają ze specyfiki prac, dość podobnych do prac budowlanych – wykorzystywane są narzędzia i techniki pokrewne (łopaty, szpadle, taczki, szalunek). A budownictwo ma przecież największy współczynnik ryzyka wypadkowego, więc jedynie mniejszej skali prac należałoby przypisać brak archeologii w rankingu wypadków. Archeolodzy wykonują często tytaniczną pracę, usuwając nierzadko wiele metrów sześciennych ziemi podczas prac na jednym stanowisku. Pamiętając, że 1m3 ziemi waży ponad 1 tonę, a prace wykonywane są nieraz na głębokościach przekraczających 2 metry, otrzymujemy obraz trudu prac oraz zagrożeń. Ewentualne obsunięcia profilów (ścian wykopu) czy też wpadnięcie przedmiotów do wnętrza wykopu stanowią stałe ryzyko towarzyszące wykopaliskom.

Wszystko co jest pozostałością materialną po ludziach i sytuacji mającej miejsce w danym miejscu w przeszłości, jest przedmiotem zainteresowań archeologów, w tym wszelkiego rodzaju śmietniska, jamy kloaczne, kanały, groby i grobowce, miejsca uboju zwierząt itd. Są to miejsca, o czym się często nie pamięta, dalej biologicznie aktywne – choć w mniejszej skali niż za czasów funkcjonowania. Do toksycznych zagrożeń biologicznych należałoby zatem zaliczyć podobne czynniki, jak w przypadku śmietnisk komunalnych [2], czyli pleśnie i inne grzyby, laseczki tężca, pałeczki duru brzusznego, paciorkowce, itp., a dodatkowo pierwotniaki, pasożyty, alergeny roślinne i zwierzęce czy mykotoksyny. Te mikroorganizmy mogą dostać się do organizmu poprzez wdychanie oparów i pyłu, bądź poprzez zabrudzenie zadrapań, czy spożywanie posiłków brudnymi rękami podczas przerw.

Jeszcze jednym, choć nie bezpośrednio związanym z pracą zagrożeniem są czynniki środowiskowe. Praca wykopaliskowa – jak już wspomniano – zazwyczaj ma miejsce w miesiącach letnich, po rocznym cyklu zajęć akademickich. Naraża to praktykantów na nadmierną ekspozycję na słońce, co może powodować kurcze cieplne mięśni, omdlenie cieplne, zmiany na skórze, udary czy wyczerpanie cieplne [3]. Do dobrych praktyk, realizujących zamysł rozporządzenia ministra pracy i polityki społecznej [4], należy stawianie namiotów lub rozciąganie plandek nad wykopami w celu ochrony zarówno przed nadmierną ekspozycją na słońce, jak i deszczem.

Kolejne zagrożenie powiązane z warunkami atmosferycznymi wynika z nasiąkania gruntu, zalewania wykopów i powstawania błota. Wodę i osady należy usunąć przed wznowieniem prac – najczęściej jest to wykonywane przez praktykantów, którzy wchodząc do szlamu wybierają go wiadrami bądź łopatami. Ziemia i woda nie są jałowe, więc czynności w takiej formie oznaczają ekspozycję praktykantów na szkodliwe czynniki biologiczne.

Ostatnim rodzajem zagrożeń są ugryzienia zwierząt i owadów. Pierwsze mogą powodować zakażenia, drugie – reakcje alergiczne. Nornice, myszy polne, jaszczurki, krety to zwierzęta często wpadające do wykopów, które przecinają ich naturalne tunele. Z kolei insekty, takie jak komary, gzy czy kleszcze, a nawet osy ziemne bądź ślepaki pospolite występują podczas większości prac polowych, naprzykrzając się pracującym. Mogą one przenosić różne choroby – stwarzają zagrożenie, które jest powszechnie ignorowane.

Studenci trafiają na praktyki nieświadomi niebezpieczeństw, nie wiedząc, że objęci są szeregiem ochronnych przepisów wynikających z art.304 § 2 Kodeksu pracy (zgodnie z którym pracodawca, który organizuje praktyki ma obowiązek zapewnić studentom bezpieczne i higieniczne warunki pracy). Traktują prowadzących badania jako autorytety. Jeśli nawet czują, że coś jest nie tak i dana sytuacja stanowi zagrożenie, często nie zabierają głosu, bojąc się o zaliczenie praktyk. Powoduje to niebezpieczną sytuację, gdy nieświadomość przepisów i strach przed konsekwencjami zamyka usta i oczy na zagrożenia.

Wg Kodeksu pracy (art. 94) obowiązkiem pracodawcy jest zaznajomienie pracowników z obowiązkami i sposobem wykonywania pracy oraz zapewnienie bezpiecznych i higienicznych warunków pracy. Nie można też dopuścić pracownika niezaznajomionego z zasadami bezpieczeństwa pracy do wykonywania czynności (Art. 2373 § 1) [1]. Jest to podstawa zdrowej i bezpiecznej praktyki, która przegrywa z chęcią szybkiego i energicznego prowadzenia prac. W interesie samego prowadzącego praktyki powinno leżeć podnoszenie świadomości pracowników i praktykantów, gdyż ponosi on ustawową odpowiedzialność za bezpieczeństwo i higienę pracy (art. 207 § 1), a przede wszystkim obowiązany jest znać przepisy bhp oraz przedstawiać pracownikom i praktykantom informacje o zagrożeniach i sposobach zaradzania im (art. 2071 § 1) [1].

Na etapie organizacji rzadko bierze się pod uwagę wymogi sanitarne pracy na wykopie. Dotyczy to zarówno środków ochrony indywidualnej, jak i narzędzi. Pierwsze, w postaci masek czy rękawiczek, najczęściej zapewniane są doraźnie, kaski używane są sporadycznie i wykorzystuje się je tylko w przypadkach ekstremalnych prac (np. pod głębokim profilem lub w wykopie szybowym).

Na praktykach studenci muszą najczęściej sami zapewnić sobie środki ochrony oraz odzież i obuwie robocze. Ustawowo przypada im w takim przypadku ekwiwalent pieniężny za zużycie własnego ubrania (art. 2377 § 4) [1]. Uczelnie rozwiązują ten problem, przeznaczając przed wykopaliskami kwotę pieniędzy na każdego studenta. Pieniądze te trafiają do prowadzącego praktyki, który zbiera od studentów pokwitowania za ich otrzymanie – w rzeczywistości pieniądze trafiają do kasy wykopalisk i są przeznaczane najczęściej na koszty utrzymania bazy danej ekspedycji (zapewnienie prądu, i/lub wody, wynajęcie pokoi, opłacenie szkód wyrządzonych przez prace właścicielowi gruntu). W taki sposób obowiązkowe praktyki nie dość, że niepłatne, to jeszcze generują studentom dodatkowe koszty w postaci konieczności zapewnienia sobie środków, niezbędnych dla ochrony przed mikroorganizmami oraz pyłami i oparami, mogącymi zawierać groźne czynniki biologiczne. Do ich dostarczenia pracodawca zobowiązany jest na mocy przepisów. Instytucje naukowe omijają ten wymóg podając w regulaminach praktyk informację o nie zwracaniu studentowi kosztów poniesionych z tytułu odbywania praktyki (np. Regulamin praktyk w IA UW [7]).

Stare narzędzia, chociaż spotyka się je na stanowiskach archeologicznych coraz rzadziej, mogą również stanowić zagrożenie. Zużyte, wysuszone trzonki łopat czy kilofów, pękające pod naciskiem i naprężeniem mogą być przyczyną groźnych urazów.

Kolejnym przepisem rozporządzenia, którego przestrzeganie w praktyce wygląda różnie, jest obowiązek zapewnienia pracownikom wody do picia i celów higieniczno-sanitarnych, gospodarczych i przeciwpożarowych w ilości nie mniejszej niż 30 l na człowieka dziennie (§ 13 ust.1 pkt 2) [4]. Są wykopaliska, gdzie woda do picia kupowana jest w ilościach hurtowych (tam, gdzie istnieje możliwość przechowania jej na stanowisku pracy, np. podczas prac w obrębie zamku czy kościoła) lub gdzie bliskość obozu ekspedycji do stanowiska pozwala na wykorzystanie beczkowozu. Istnieją jednak i takie wykopaliska, gdzie praktykanci zmuszeni są sobie sami kupować wodę, gdyż organizatorzy tłumaczą się koniecznością pokrycia innych kosztów. Zdecydowanie karygodnym przypadkiem jest wprawdzie zapewnianie wody, lecz pochodzącej z ujęć o – mówiąc delikatnie – niepewnych warunkach sanitarnych, jak wodopoje dla zwierząt czy strumienie.

W przypadku ekspedycji, której obóz składa się z kilku – kilkunastu namiotów, a woda dostępna jest z beczkowozu, trudno też o zapewnienie odpowiednich urządzeń higieniczno-sanitarnych, niezbędnych środków higieny osobistej (art. 233) [1] i przestrzeni przeznaczonej tylko do celów sanitarnych. Skutkuje to tym, że przez miesiąc praktyk studenci myją się w miskach bądź morzu, jeziorze czy rzece, żywią się w okolicznej wsi lub mieście, pracują w zabrudzonych i zapylonych ubraniach, a potrzeby fizjologiczne załatwiają w wykopanych w lesie szaletach. Do dobrych praktyk należy wynajmowanie przenośnej toalety i stawianie jej nieopodal stanowiska pracy – zaś do najgorszych pobieranie od studentów dodatkowych pieniędzy w ramach ogólnoekspedycyjnej „zrzutki” na wodę.

Jednym z poważnych zaniedbań jest niewykonywanie badań pod kątem zagrożeń biologicznych (art. 2221) [1]. W przypadku odkrycia zagrożeń, pracodawca powinien dążyć do ich wyeliminowania lub ograniczenia oraz prowadzić rejestr pracowników wykonujących czynności narażające na ekspozycję na takie zagrożenia. Brak badań w tym kierunku stawia wszystkich pracowników w sytuacji nieświadomej ekspozycji na nieznane mikroorganizmy. Dotyczy to zarówno prac archeologicznych w obrębie pozostałości architektury, jak i pracy przy wydobywaniu szczątków szkieletowych.

Elementem, który zapewnia zachowanie status quo jest brak jakichkolwiek kontroli bezpieczeństwa pracy na stanowiskach archeologicznych. Inspekcje takie zazwyczaj pojawiają się w momencie, gdy już dojdzie do wypadku i zachodzi ustawowy obowiązek kontroli stanowiska pracy. W raportach i planach Państwowej Inspekcji Pracy nie ma wzmianek o kontrolach sektora archeologicznego. Stwarza to pole do nadużyć, za które nikt nie czuje się odpowiedzialny, ani których nikt nie ma powodu zmieniać – niekonfliktowi studenci dostają wpisy, organizatorzy praktyk realizują niższymi kosztami plan badań, a państwowi kontrolerzy mają mniej pracy. Oto koło zamachowe napędzające archeologiczne patologie.

W celu opisania pełnego zakresu zagrożeń i ryzyka zawodowego można posłużyć się schematem etapów eliminowania ryzyka zawodowego, przedstawionym przez Europejską Agencję Bezpieczeństwa i Zdrowia w Pracy w broszurze „Ocena ryzyka zawodowego – zadania i obowiązki” [6]:

  • ustalenie zagrożeń i wskazanie osób zagrożonych
  • ocena rodzajów ryzyka i uporządkowanie ich wg ważności
  • podjęcie decyzji w sprawie działania zapobiegawczego
  • podjęcie działania
  • monitorowanie i przegląd.

Prosty schemat pozwala na zdiagnozowanie oraz zaplanowanie sposobów wyeliminowania zagrożeń oraz profilaktyki.

Pozostaje jeszcze kwestia przełamania milczenia w sprawie złych praktyk podczas prac wykopaliskowych. Należy dążyć do zmiany świadomości pracodawców w kierunku dbania przede wszystkim o bezpieczeństwo pracy, a nie o koszty. Muszą oni uznać partnerstwo praktykantów we wprowadzaniu inicjatyw poprawiających warunki i atmosferę pracy. Należy zwrócić uwagę środowiska na rolę szkolenia w zakresie bhp oraz zasad udzielania pierwszej pomocy. Szkolenia powinny uwzględniać specyfikę warunków danego środowiska.

Ostatnim i ostatecznym środkiem jest nakładanie kar na pracodawców powodujących zagrożenie dla pracowników oraz otwarcie łamiących przepisy.

[1] Ustawa Kodeks pracy z dnia 26 czerwca 1974r (DzU z 1998 r., nr 21 ze zm.) , stan prawny na dzień 20 stycznia 2010 r.

[2] Z. Makles, W. Domański, Zagrożenia chemiczne i biologiczne – sortowanie odpadów komunalnych (1). „Bezpieczeństwo Pracy” 3(462)2010

[3] Bezpiecznie latem, „Bezpieczeństwo Pracy” 7-8(454-455)2009

[4] Rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dnia 26 września 1997 r. w sprawie ogólnych przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy, § 15 ust.2 z 2003 r., nr 169, poz. 1650 ze zm.)

[5] Rozporządzeniem Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego z dnia 5 lipca 2007 – W sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy w uczelniach (DzU nr 128, poz. 987)

[6] Ocena ryzyka zawodowego – zadania i obowiązki. Europejska Agencja Bezpieczeństwa i Zdrowia w Pracy, ISSN 1725-7077

[7] Regulamin praktyk w IA UW, „Informator o zajęciach w Instytucie Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego 2010-2011”, Warszawa 2010.

Pełna wersja artykułu pojawi się w czasopiśmie Bezpieczeństwo i higiena pracy – nauka i praktyka 10/2010.

Autor : O.C.S.

Odpowiedzi: 11 to “Bezpieczeństwo i higiena pracy na praktykach archeologicznych”

  1. fantastycznie, oby tylko coś dobrego z tego wyszło : )

  2. podejrzewam, że wiele osób się zdziwi (PW)

  3. A potem nic się nie zmieni (bo nie ma pieniędzy; bo jest kryzys; bo idą zwolnienia) ;p

  4. Mam pomysl! Zrobimy pracownie badan terenowych i bedzie finansowac instytut ze zlecen komercyjnych! (PW)

  5. Lepiej – niech studenci rozpiszą projekty prowadzenia wykopalisk w ramach działalności Kół Naukowych, pieniądze na to przyjdą dofinansowania z różnych agend UW, czyli nadrzędnego do IA budżetu, dany dr czy prof się podpisze i będzie można przeprowadzić badania w tym roku. Albo metodą wielkich zachodnich projektów badawczych – weźmy wolontariuszy, którzy zapłacą za czterotygodniowy pobyt na „obozie archeologicznym”, tak powiedzmy 2.5kafal od osoby.

  6. shavril Says:

    Ładnie pięknie, ale czy gdyby wszystkie te obowiązki miały być wypełniane, to ostałyby się jakiekolwiek praktyki dla studentów? Być może w ogóle nie byłoby możliwości ich odbycia.

    • Dobrze wiesz, że to nie są praktyki tylko regularne badania, na których student jest „pracownikiem”, niestety na ogól fizycznym a nie umysłowym (PW)

  7. No racja MarJaw, tylko niestety nie można od archeologów wymagać by byli jednocześnie biznesmenami… (PW)

  8. Dlaczego nie? Jeżeli dostajesz pieniądze na konkretną pracę to twoim obowiązkiem jest tą pracę wykonać, trzymając się przepisów, a następnie próbować sprzedać jak najszerzej produkty tej pracy (wszelkie efekty naukowe, nawet nie spektakularne) w celu pozyskania środków na rozwój swojego projektu. Problem archeologii moim zdaniem jest taki, że za mało w niej menadżerstwa a za dużo kolesiostwa. Archeologia zarabiająca na siebie a nie tylko będąca dziurą dla państwowych pieniędzy chcąc czy nie chcąc będzie musiała stać się faktem, albo wszystkie „leśne dziadki” doprowadzą ostatecznie do załamania systemu.

  9. This post is really a nice one it helps new web viewers, who are
    wishing in favor of blogging.

  10. Thank you, I’ve just been searching for info approximately this
    subject for a long time and yours is the best I’ve discovered so far.
    However, what in regards to the conclusion? Are you positive about the source?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: