Nowy zwiastun


Zwiastun filmu „Czy leci z nami archeolog?” nr 2 – moto-paralotnia, poprzedni zwiastun do obejrzenia TUTAJ

Kolejny zwiastun, kolejne prace nad filmem. Tym razem naszymi gośćmi byli Krystian Trela (pilot motolotni i paralotni, archeolog i fotograf specjalizujący się w zdjęciach lotniczych) i jego moto-paralotnia. Kilka nowych ujęć do filmu z ich udziałem powstało na warszawskim Wilanowie. Podczas lotów nie prowadziliśmy prospekcji, ujęcia były robione specjalne na potrzeby filmu tak, aby pokazać jak wygląda i funkcjonuje motoparalotnia i jak można ją wykorzystać w archeologii lotniczej . Kamerę zamontowaliśmy na wózku motolotni dzięki czemu powstały także ujęcie z lotu ptaka. Cały czas planujemy kolejne działania, na razie skupimy się jednak na wywiadzie z Krystianem (poniżej fragment).

W najbliższym czasie powstanie część filmu poświęcona latawcom, a więc i następny zwiastun. Następnych efektów pracy możecie spodziewać się już w listopadzie.

Wodolot : Gdzie się uczyłeś archeologii lotniczej?

Krystian podczas szkolenie z Otto Braaschem

Krystian Trela : W kwietniu 2007 roku brałem udział w szkoleniu z archeologii lotniczej w Barth. Szkolenie trwało 7 dni i brało w nich udział ok. 20 osób z całej Europy. Całe szkolenie było podzielone na 2 etapy: pierwszy miał charakter teoretyczny tj. nauka o wykorzystywaniu i znaczeniu zdjęć lotniczych w archeologii, w drugim etapie wykonywaliśmy przeloty samolotem cessna 172, a naszym pilotem i powietrznym wykładowcą był nikt inny jak słynny Otto Brasch. Wykonaliśmy ok. 7h lotów z czego 5h to były przeloty wzdłuż wybrzeża morza Bałtyckiego. Ich celem było poszukiwanie wraków i obiektów pod wodą. W efekcie zlokalizowaliśmy kilkadziesiąt wraków i obiektów ukrytych w morzu Bałtyckim oraz kilkadziesiąt śladów na powierzchni ziemi które ujawniały się dzięki wyróżnikom wegetacyjnym i glebowym. Każdy ślad pod wodą i oznaka na powierzchni ziemi wskazywane przez nas były komentowane przez Braascha. Jeśli więc chodzi o edukację w zakresie archeologii lotniczej, to było najcenniejsze doświadczenie. Oprócz tego cały czas uczę się sam: zdobywanie doświadczenia w tej dziedzinie jest bardzo ważne.

W : Czemu do latania wybrałeś akurat moto-paralotnię?

KT : Jej głównym atutem jest mobilność. Można ją zmieścić do auta, przewieźć w dowolne miejsce i w ciągu 10 min. przygotować do lotu. Gdy lecę moto-paralotnią z prędkością ok. 40-50km/h, mogę zrobić dowolne ujęcie, spokojnie skręcić w lewo lub w prawo, mogę obniżyć lot lub zwiększyć wysokość; czyli dostosować lot do potrzeb fotografii. Wykonywanie zdjęć z motoparalotni jest obecnie jedną z najlepszych i najtańszych metod dokumentacji stanowisk archeologicznych. Z pokładu motoparalotni można wykonywać swobodnie zdjęcia ukośne lub pionowe. Po założeniu odpowiedniego skrzydła można nawet rozwinąć prędkość do 80 km/h i prowadzić prospekcję lotniczą.

W : Z czego się składa moto-paralotnia?

KT : Moto-paralotnia składa się z paralotni i napędu plecakowego lub napędu na trajce. Ja od samego początku latam na trajce – jest to wózek z miejscem siedzącym i zawieszonym napędem. Trajka jest o tyle lepsza od napędu plecakowego, że nie dźwigamy napedu na plecach (przez to wielu paralotniarzy ma problemy z kręgosłupem) lecz siedzimy wygodnie w uprzęży a napęd zawieszony jest na wózku. Na rynku można znaleźć wielu producentów skrzydeł paralotni i napędów. Ja osobiście od samego początku staram się latać na najbezpieczniejszym sprzęcie dlatego wybrałem szwajcarską paralotnię Advance Epsilon 5, z napędem na silniku Simonini mini 2 evo, 33 KM i ponad 90 kg ciągu oraz wózek tzw. trajka Dynamic Sport.

W : Ale czy latanie moto-paralotnią w ogóle można uznać za bezpieczne?

KT : Osobiście uważam , że bezpieczeństwo w dużej mierze zależy od pilota, jeśli latamy w normalnych i spokojnych warunkach i nie wykonujemy niepotrzebnych akrobacji to paralotniarstwo jest bardzo bezpiecznym sportem. Moto-paralotnia jak każda maszyna latająca może jednak nam robić różne niespodzianki jak np.: zgaśnięcie silnika. Miałem taką przygodę na Krymie: podczas prospekcji lotniczej, której celem było poszukiwanie wrakówź na dnie morza, silnik po 20 min. lotu nad morzem odmówił posłuszeństwa i zgasł. Na wysokości ok. 500 m swobodnie szybowałem i robiłem dalej zdjęcia i film, a po obniżeniu lotu do ok.70 metrów nad ziemią wykonywałem podejście do lądowania na plaży…. nie wiedząc co to za plaża. Na szczęście miałem dobre skrzydło i udało mi się przelecieć całą plażę na tzw. „żaglu”. Niestety na końcu plaży stał wielki kamień; miał chyba ze 20 m. wysokości i wychodził w morze na jakieś 30 m. Miałem więc dwa wyjścia: albo rozbić się o skałę albo skręcić w fale… naturalnie wybrałem to drugie i po ostrym manewrze wylądowałem w morzu tuż przy brzegu. Po tym lądowaniu i wyłowieniu całego sprzętu na brzeg dowiedziałem się, że jest to najbardziej strzeżona plaża na całym Krymie. W tym właśnie miejscu mieścił się ważny obiekt wojskowy ARTEK.

W: Czy gdy latasz nad jakimś terenem, to często zdarza się, że miejscowi podchodzą i pytają co robisz? Interesują się?

KT : Ależ tak, wiele razy ludzie pytali mnie co robię, jak, dlaczego i po co, no i jak to działa. Zazwyczaj po lądowaniu na jakiejś łące zbiega się tłumek dzieci i ludzi starszych by zobaczyć co krążyło po ich niebie i co to takiego wylądowało – zazwyczaj muszę dawać krótki wykład o tym czym jest archeologia, co to za sprzęt, dlaczego ważna jest dokumentacja stanowisk i co widać z powietrza.

W : To zainteresowanie chyba Cię cieszy?

Zdjęcie dokumentacyjne stanowiska w Libanie fot. K. Trela

KT : Tak, ale czasami, gdy chcę się skupić na złożeniu sprzętu po całym dniu pracy, pytania bywają męczące. Ale zasadniczo bardzo się cieszę, że ludzie nie związani z archeologią starają się czegoś dowiedzieć.

W : Jakie są efekty podjętych przez ciebie działań, masz już na koncie jakieś odkrycia?

KT : Kiedyś podczas dokumentacji jednego grodziska, po wylądowaniu powiedziałem miejscowemu archeologowi, że na stanowisku znajdują się 3 linie wałów. Spojrzał na mnie z niedowierzaniem, ale gdy pokazałem mu zdjęcia, uwierzył i już wczesną wiosną następnego roku wykonał tam badania geofizyczne, które potwierdziły informacje o wałach.

W : To naprawdę imponujące, często zdarza Ci się odkryć coś takiego?


Zdjęcie prospekcyjne fot. K. Trela

KT : Ogólnie odkryć było niewiele ponieważ przeważnie dokumentowałem znane już stanowiska. Jednak dzięki temu sfotografowanych jest ok. 70 % stanowisk archeologicznych na których prowadzi badania Instytut Archeologii UW.

W : A jak Ci się z nami dzisiaj latało?

KT : Wspaniale, bo dokonałem nowego odkrycia!

W : Jak to???

KT : Odkryłem, że latanie w dwie motoparalotnie jest bardziej ciekawe i przyjemne niż latanie w samotności… dlatego z niecierpliwością czekam aż jeszcze ktoś w końcu będzie chciał latać.

Zdjęcia Krystiana także w naszej galerii : link 1 i link 2

PW

Odpowiedzi: 4 to “Nowy zwiastun”

  1. ibn_stahu Says:

    Hej, ale Artek na Krymie to nie obiekt wojskowy tylko obóz pionierski …

    http://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%90%D1%80%D1%82%D0%B5%D0%BA

  2. No to wiadomo już, co kryje się pod tą przykrywką pionierów🙂

  3. Krym to jedna wielka baza wojskowa. Sewastopol do niedawna był miastem zamkniętym. Taki dziki wschód trochę🙂

  4. […] Zwiastun filmu "Czy leci z nami archeolog?" nr 2 – moto-paralotnia, poprzedni zwiastun do obejrzenia TUTAJ Kolejny zwiastun, kolejne prace nad filmem. Tym razem naszymi gośćmi byli Krystian Trela (pilot motolotni i paralotni, archeolog i fotograf specjalizujący się w zdjęciach lotniczych) i jego moto-paralotnia. Kilka nowych ujęć do filmu z ich udziałem powstało na warszawskim Wilanowie. Podcza … Read More […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: